Robisz grafiki i teksty z AI? Oto co NAPRAWDĘ musisz oznaczać od 2 sierpnia (i co jest mitem)

Wszędzie czytasz, że od 2 sierpnia musisz oznaczać każdą grafikę i każdy tekst zrobiony przez sztuczną inteligencję? Że jak tego nie zrobisz, czeka Cię kara nawet do 15 milionów euro?

Spokojnie. W większości przypadków to po prostu nieprawda.

Nowe unijne przepisy faktycznie weszły w życie i owszem – dotyczą treści tworzonych przez AI. Ale zakres, który krąży po internecie, jest mocno rozdmuchany. Zwykła reklama, opis produktu czy grafika z generatora najczęściej nie wymagają żadnej etykiety.

W tym artykule oddzielę fakty od mitów. Pokażę Ci, co realnie musisz oznaczać – a jest tego mniej, niż Cię straszą – i co możesz spokojnie zostawić w spokoju.

Co właściwie zmieniło się 2 sierpnia

Zacznijmy od podstawy, bez prawniczej gadki.

Od 2 sierpnia 2026 r. zaczęły być stosowane m.in. obowiązki przejrzystości określone w art. 50 AI Act. To właśnie tam znajdziemy zasady dotyczące m.in. oznaczania treści generowanych przez AI, deepfake’ów oraz informowania użytkownika o interakcji z systemem AI.

To zestaw zasad mówiących, kiedy i co trzeba oznaczyć.

Jedna uwaga na start, bo tu jest częsty bałagan. Data 2 sierpnia pojawia się dwa razy. 2 sierpnia pojawia się w harmonogramie AI Act kilka razy. Od 2 sierpnia 2025 r. zaczęła być stosowana m.in. część obowiązków dotyczących modeli AI ogólnego przeznaczenia (GPAI). Natomiast od 2 sierpnia 2026 r. stosowane są także interesujące nas tutaj obowiązki przejrzystości z art. 50 

Dopiero etap z 2026 roku dotyczy oznaczania treści. I to o nim rozmawiamy.

Kto za co odpowiada, czyli dlaczego to w dużej mierze nie na Twojej głowie

Tu jest sedno, które rozwiewa połowę paniki.

Przepisy dzielą role na dwie grupy. Z jednej strony jest dostawca narzędzia – firma, która stworzyła generator, z którego korzystasz (Midjourney, ChatGPT, generator głosu). Z drugiej Ty – osoba albo firma, która tego narzędzia używa.

I teraz najważniejsze. Ten najbardziej techniczny obowiązek – zapewnienie, aby treści generowane lub manipulowane przez AI były oznaczane w formacie maszynowo odczytywalnym i możliwe do wykrycia jako sztucznie wygenerowane lub zmanipulowane – spoczywa przede wszystkim na dostawcy systemu AI. Nie Twojej.

Mówiąc wprost: to np. Midjourney czy OpenAI mają zadbać o to, żeby ich pliki były odpowiednio „ostemplowane” pod spodem. Ty nie musisz niczego doklejać ręcznie ani grzebać w metadanych.

Co w takim razie zostaje po Twojej stronie? Kilka konkretnych, wąskich sytuacji. Zaraz do nich dojdziemy. Ale najpierw rozprawmy się z mitami.

Mity, w które nie musisz wierzyć

Zanim powiem, co robić, powiem, czego robić nie musisz. Bo to właśnie tu narosło najwięcej bzdur.

  1. „Każdą treść z AI trzeba oznaczyć.” -Nieprawda. Obowiązek dotyczy tylko wybranych rodzajów treści, a nie wszystkiego, co przejdzie przez generator.
  2. “Musisz sam dodawać techniczne oznaczenia do każdej grafiki.” – Nieprawda. Obowiązek zapewnienia maszynowo odczytywalnego oznaczenia treści generowanych przez objęte przepisem systemy spoczywa na ich dostawcach, a nie na zwykłym użytkowniku 
  3. „Copy reklamowe, opisy produktów i artykuły blogowe z AI trzeba etykietować.” – Nieprawda. Zwykły tekst marketingowy nie podlega tym przepisom. O jednym wyjątku powiem za chwilę.

Widzisz już, że temat jest o niebo spokojniejszy, niż sugerują nagłówki? To teraz druga strona – to, co faktycznie Cię dotyczy.

Co naprawdę musisz oznaczać

Realne obowiązki sprowadzają się do kilku sytuacji. Jesteś w którejś z nich – oznacz. Nie jesteś – masz spokój.

Deepfake, czyli treści udające prawdziwe

Jeśli tworzysz materiał, który wygląda lub brzmi jak autentyczny, a taki nie jest, trzeba to ujawnić. Mowa o realistycznym „zadowolonym kliencie” na nagraniu, wirtualnym influencerze udającym prawdziwą osobę, sklonowanym głosie lektora czy podłożonej twarzy w filmie. To oznaczasz.

Nie każda ingerencja AI oznacza, że mamy do czynienia z treścią wymagającą oznaczenia. AI Act przewiduje wyjątek od technicznego obowiązku oznaczania, gdy system AI wykonuje jedynie standardową funkcję pomocniczą przy edycji albo nie zmienia w istotny sposób danych wejściowych lub ich znaczenia. Dlatego wykorzystanie AI np. do typowej korekty czy edycji nie powinno być automatycznie wrzucane do jednego worka z wygenerowaniem realistycznego deepfake’u. 

Chatboty

AI Act wymaga również, aby systemy AI przeznaczone do bezpośredniej interakcji z ludźmi były projektowane i rozwijane w taki sposób, aby użytkownik był poinformowany, że rozmawia z AI – chyba że z okoliczności jest to oczywiste. Ten obowiązek przepisy kierują przede wszystkim do dostawcy systemu. 

Jeśli więc wdrażasz chatbota w firmie, warto upewnić się, że sposób jego implementacji nie ukrywa przed klientem faktu, że rozmawia z AI.” 

Teksty w sprawach „publicznych”

Tu jest jedyny wyjątek dotyczący tekstu. Chodzi o teksty generowane lub manipulowane przez AI, publikowane w celu informowania opinii publicznej o sprawach interesu publicznego – np. dotyczących polityki, bezpieczeństwa publicznego czy zdrowia publicznego. Ale uwaga: przepisy przewidują jednak wyjątek m.in. wtedy, gdy treść przeszła proces ludzkiej weryfikacji lub kontroli redakcyjnej, a za jej publikację odpowiedzialność redakcyjną ponosi osoba fizyczna lub prawna. 

A jak to wygląda w Polsce

Unijne przepisy działają u nas wprost, bez żadnego dodatkowego tłumaczenia na polski grunt. Obowiązują tak samo jak w każdym innym kraju Unii.

Do tego Polska ma już własną ustawę o systemach sztucznej inteligencji, a nad przestrzeganiem przepisów czuwa nowy organ nadzoru – Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. To ona w praktyce będzie pilnować zasad i w razie czego nakładać kary.

No właśnie, kary. Głośne „do 15 milionów euro” brzmi groźnie, ale spójrzmy na to trzeźwo. Górne widełki to sytuacje skrajne i dotyczą dużych firm. Dla mniejszych firm liczy się zasada proporcjonalności, a same organy nadzoru dopiero się rozkręcają.

Dlatego potraktuj to zdroworozsądkowo. Nie rób tego ze strachu przed mityczną karą. Rób, bo jest proste, a chroni Cię na przyszłość.

Najczęstsze pytania

Czy muszę oznaczać opisy produktów i artykuły blogowe z AI?

Nie. Zwykłe treści marketingowe i blogowe nie podlegają tym przepisom. Wyjątek to teksty o sprawach publicznych – a i te zwalnia rzetelna redakcja przez człowieka.

Czy zdjęcie produktu podrasowane przez AI to deepfake?

Zazwyczaj nie. Korekta kolorów, kadrowanie czy usunięcie tła to standardowa edycja. Uważaj tylko wtedy, gdy AI zmienia obraz tak, że produkt wygląda istotnie inaczej niż w rzeczywistości.

Czy jako mała firma naprawdę ryzykuję wielką karę?

AI Act przewiduje administracyjne kary pieniężne, ale ich wysokość zależy m.in. od rodzaju naruszenia i okoliczności konkretnej sprawy. Rozporządzenie przewiduje również szczególne zasady dotyczące MŚP. 

Co z chatbotem na mojej stronie?

Musisz zadbać, żeby użytkownik wiedział, że rozmawia z AI. Wystarczy jasna informacja przy pierwszym kontakcie.

Praktyczne podsumowanie

Cała ta rewolucja, przełożona na Twoją codzienną robotę, mieści się w kilku punktach:

  • sprawdź, z jakich narzędzi AI korzystasz i do czego,
  • oznaczaj deepfake’i i pilnuj, żeby chatbot przedstawiał się jako AI,
  • przy tekstach o sprawach zdrowotnych czy konsumenckich trzymaj kontrolę redakcyjną człowieka,
  • jeśli pracujesz z agencją lub klientem, ustalcie, kto odpowiada za oznaczanie.

Tyle. Reszta – zwykłe grafiki, hasła, opisy, teksty na bloga – zostaje bez zmian.

Na koniec drobna, ale ważna uwaga: ten tekst to praktyczne wyjaśnienie, a nie porada prawna. Jeśli działasz w newralgicznej branży, skonsultuj swój przypadek z prawnikiem.

Autor: Kamil Tomczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *